Gra z energią – post z góry Emei

Taniec w kręgu, poniedziałkowa plemienna rada na czele z wodzem nawołującym do wspólnego hum, hum głęboko wydobywającego się z trzewi, z dolnego dantianu. Uśpieni wojownicy, szamani, szamanki i wojowniczki. Wielka trzęsąca się rozgrzewka, do uruchomienia i rozluźnienia wszystkich partii ciała. Niekończące się trzęsienie, przeskakiwanie z nogi na nogę, nie pomijając uszu i języka, otrząsanie dokładnie kręgosłupa, łopatek, narządów wewnętrznych, a nawet palców u stóp. Wyszukiwanie w przestrzeni pomiędzy dłońmi, a niebem siły, energii, ciepła, napięcia… Stwarzanie się, stawanie się żywiołami – ognia, wody, drzewa, metalu, ziemi. Coś nierealnego, a jednak bardzo namacalnego – w odpowiednio przyjętych pozach i ruchach. Nacieranie uszu i granie na niebiańskim bębnie, produkowanie specjalnie do energetyzowanej śliny i połykanie jej w trzech porcjach…

Czasami magia przecieka nam przez palce, świat magiczny, pełen zagadek… pomiędzy punktami laogong można doświadczyć cudu życia – siły witalnej – wiedzieli już o tym starożytni Chińczycy i nie tylko…

Jeśli macie dziś dużo energii po zajęciach to Wasza zasługa, pracowaliście na nią ciężko – ale chyba było warto:)

 

Enei_1  Enei_3

Brak odpowiedzi dla "Gra z energią - post z góry Emei"


    Masz coś do powiedzenia?

    Some html is OK