Haragei w azjatyckim biurze

Uczestnicy azjatyckich nocy pod dachem Muzeum Azji i Pacyfiku, po poniedziałkowych warsztatach qigong’u, mają długi i spokojny sen… z pewnością i tym razem, bo działo się, działo!!!

Odwiedziliśmy najgłębsze zakamarki biur i biurowców, przyglądając się różnym dalekowschodnim nacjom podczas pracy i przerw.

Rozmawialiśmy brzuchami (haragei) jak Japończycy, używając odwrotnego oddechu. Spacerowaliśmy Krokiem Cesarza z założonymi z tyłu rękoma i wypełnioną ożywczym powietrzem klatką piersiową.

Wykonywaliśmy Osiem Kawałków Brokatu z elementami „twardego” qigong’u. Tym razem w rozbudowanej, izometrycznej formie, polegającej na zwiększaniu siły i natężenia ruchów, przy tej samej długości wydechów. Jak się okazało, ta nowa opcja działa dużo szybciej i silniej na ćwiczącego, zwłaszcza kiedy mamy mało czasu i chcemy rozładować nagromadzony stres i zaczerpnąć ruchu.

Przystąpiliśmy również do najtrudniejszej części treningu, czyli relaksacji oczu i tu można było dostać zeza albo nabawić się choroby lokomocyjnej od śledzenia kciuków na horyzoncie pola widzenia. Zaczynając od pocierania dłoni, aby je ogrzać, ruszaliśmy gałkami ocznymi to w górę, to w dół, to po przekątnej, to po kole. Obrotom nie było końca, wolne i zdyscyplinowane, połączone z oddechem. Choć ćwiczenia trwały tylko kilka minut, wydawało się jakby trwały wieki. Dowodzi to, jak bardzo nasze oczy są spięte i naprężone podczas codziennej, kilkunastogodzinnej pracy przed świecącymi monitorami.

Na deser, usiedliśmy na krzesłach i przystąpiliśmy do masażu punktów akupresury. Zaczynając od znalezienia zagłębień na środku czaszki, za uszami, w oczodołach, na szyi, w zagłębieniu dłoni. Poszukiwania wielokrotnie kończyły się sukcesem, a objawem był ból, co oznaczało, że uciśnięty punkt został dobrze zdefiniowany.

Na dokładkę był qigong dłoni, czyli ćwiczyliśmy na niewidocznej klawiaturze, doenergetyzowując poszczególne palce. Tak dobrze nam szło, że przechodnie zaczęli przyglądać się nam przez okna Muzeum.

Jeśli nie qigong w azjatyckie noce listopadowe, bo zostały jeszcze tylko jedne zajęcia i tym razem energetyczny flow w zaciszu domowym, to szykujcie się na grudniowy Qigong Sztuki – będzie bez opisów z dużą dozą praktyki!

 

 

qigong w biurze_4

qigong w biurze

 


1 odpowiedź dla "Haragei w azjatyckim biurze"

  • kahuna
    18 listopada 2014 (17:14)
    Odpowiedz

    i ta biurowa sceneria! wszystko się zgadza 🙂


Masz coś do powiedzenia?

Some html is OK