Weekend z taiji w Paryżu

Jak było? Wspaniale. Jednocześnie ciężko, bolą mnie nogi, ale jestem szczęśliwa, wyćwiczona na najbliższe kilka dni. Spotkanie z Normanem Pradesem w Paryżu to nie bułka z masłem, to praca i to na nisko ugiętych nogach, szeroko, dokładnie i długo. Mój towarzysz nie idzie na kompromisy, ani w życiu, ani w ćwiczeniach.

Rozgrzewka w sobotni poranek w parku Buttes Chaumont trwa czterdzieści minut, ćwiczymy obok paryskiej grupy taiji stylu Wu. Po rozgrzewce czas na formę ręczną. Norman przepytuje mnie z poziomu jaki mam, mówię że niebieski, co jest zgodne z prawdą, uśmiecha się i zaczynamy… Na początek druga część, poziom europejski czyli w piętnaście minut, dodam, że forma zwierciadlana. Dalej ćwiczymy razem formy z mieczem i szablą, potem korekty i powtórki. Trochę mam dość. W udziale przypadła mi dziś do treningu metalowa broń mojego nauczyciela Jana Glińskiego i jest katastroficznie ciężka. To zaszczyt, który mnie spotyka, choć trochę chce mi się płakać raz ze wzruszenia, że taka broń w moich rękach, dwa, że powtórki za Normanem, nie mają końca. Niewiadomo dlaczego on się po prostu nie męczy. Potem dowiem się, że ćwiczy codziennie, a jak ma wolny czas to 3-4 godziny robi sobie trening, np. w weekend, np. dziś…

Ku radości wszystkich z Polski, zapytał mnie kiedy ćwiczyłam ostatnio formę ręczną 60 minut?!!!. Spojrzałam mu prosto w oczy i powiedziałam zgodnie z prawdą, że jeszcze nigdy w życiu. Chyba mi to nie przyszło do głowy… Tak więc ogłaszam, że zbieram chętnych do wspólnej godzinnej formy. Treningi przygotowujące rozpoczniemy od września w parku.

Wszystko wyjaśnia się, kiedy siedzimy i jemy lunch. Opowiem o tym później. Teraz czas przedstawić dalszą praktykę z Normanem. Kto starszy stażem, ten pewnie jeszcze pamięta trening i maturę taiji z Mistrzem Ly Chuan Zhengiem w Miętnem w 2015 roku. Link do filmiku z dedykowaną chwilą wzruszeń, jak to było kiedyś na początku mojej drogi i nie tylko mojej, załączam poniżej filmik, kliknijcie w obrazek 🙂

Dla przypomnienia, jeśli film rozkojarzył, chodziło jak zawsze o szlifowanie detali, a niestety pogoda dopisała i wypadło na praktykę w pełnym słońcu. Dzięki temu pamiętamy do dziś jak się robi „Ręce jak chmury”. Dla tych co nie byli, przypominam, przez pół godziny chmury i chmury, w pozycji mabu, żar się leje, a Mistrz powtarza niżej, jeszcze niżej, dokładniej.

Tu z Normanem było równie przyjemnie, co i niebezpiecznie dla mało cierpliwych i słabo rozciągniętych. Schodziłam do parteru i rozciągam się jak wąż, który połknął słonia. Kto czytał Małego Księcia, ten wie jak wyglądał ten rysunek.

Ja zaś z szablą przy nodze i próbując nadać kształt mojemu ciału choć ciut przypominający kształt ciała Normana. Rozpiętego jak łuk, miękkiego i zrelaksowanego w tej pozycji z uśmiechem od ucha do ucha, jak kot z Hempshire z Alicji w Krainie Czarów. No nie był to sukces, może nasza Kahunka, albo Mała Ania, wyglądałyby z grubsza jak trzeba. Nie poddawałam się, grunt to duch taiji, a ten przez osiem lat praktyki na stałe zamieszkał w moim sercu. Udało mi się osiągnąć pozycję względnie sympatyczną z uśmiechem, resztę popraktykuję jeszcze.

A teraz sekret Normana, czyli dlaczego osiągnął to co osiągnął czyli dlaczego ćwiczy tak świetnie? Tu nie zaskocze nikogo tym, że trenuje od dziecka, kiedy skończył 5 lat. Ćwiczył różne formy wushu i capoeira, a taiji Klasycznego Stylu Yang zaczął 16 lat temu i praktykuje od tego czasu CODZIENNIE. Całe swoje życie ćwiczy po prostu codziennie. To tyle relacji, sobota ćwiczyliśmy u Normana w Parku Buttes Chaumont, w niedzielę w Parku Montsouris. Po treningach, przy kawiarnianym stoliku były rozmowy na temat taiji i kształtowaniu postawy, charakteru. To co przekazał mi Norman to historię medalisty, który jednego dnia za ciężką pracę otrzymuje medal i wtedy ważne, aby pamiętał o skromności i szacunku do swoich nauczycieli. Drugiego dnia, wkłada medal do szuflady, bierze broń i idzie dalej ćwiczyć.

Życzę sobie i wszystkim adeptom taiji, takiej wytrwałości i zaparcia.

Dziękuję również naszemu nauczycielowi Janowi Glińskiemu, przed którym zawsze z szacunkiem i uznaniem chylę głowę. Jestem bardzo wdzięczna za wieloletnią naukę i wprowadzenie mnie w świat taiji.

Nauczycielu, bez Twojej cierpliwości i wielu lat przekazywania wiedzy, spotkanie z Normanem nie mogłoby się wydarzyć. Po prostu nie była bym na nie gotowa. Aby móc z nim praktykować, trzeba już coś samemu umieć i przyjść przygotowanym na wspólny trening. A wszystko co wiem, wiem od Ciebie. Jest to ciekawe doświadczenie, punkt na mapie poznania rodziny taiji na całym świecie i jakaś wspólna sprawa kontynuacji w niezmienionej formie (klasycznej) naszego stylu, aby przetrwał, nie tylko na Tajwanie, ale tu we Francji, a dla mnie przede wszystkim w Polsce.

Marzena Maya Rostkowska

PS 1. Mini filmik ze spotkania, Norman mówi po Polsku, był na naszym Festiwalu w Sulisławiu w 2018, jest zachwycony, chce wracać!

PS 2. Gorąco pozdrawiam, ćwiczących pod warszawskim niebem adeptów i adeptki taiji i qigongu


3 komentarze to "Weekend z taiji w Paryżu"

  • KO
    5 sierpnia 2019 (08:35)
    Reply

    Pogratulować…

  • Norman
    5 sierpnia 2019 (19:44)
    Reply

    Hello! Some precisions : for the training all days 3 hours, it was before and i was very tired. Now it’s more or less 3h saturday and 3h sunday (form+ weapons), Only taiji form 2 days, and others activities the other days : Yoga, stretching, fitness..: doing something else complementary. Sometimes i do nothing during one day. And on Holidays i can training more but when i trained everyday 3h i was tired and i understood (with experience) than we need rest to progress otherwise you can hurt yourself. Rest is part of the training, i learned that : If you build a house, if you do not let the cement dry, the bricks will not hold and the house can crumble. So : Training regulary, seriously and rest!

  • Bogdan
    9 sierpnia 2019 (18:13)
    Reply

    Świetna relacja Maya👌. Pierwszy raz widzialem tak długi film z „Matury..” – wtedy jeszcze nie wiedzialem ani o fundacji ani o naszym stylu.
    Norman – thanks for sharing your learnings and experience 👍
    Specially about rest and other activities. Let’s the „cement” dry…. Come to Poland as soon as you can. As I said to you in Japan you are ….almost Polish and for sure we feel that you are in some way part of our Polish taiji family


Odpowiedz na „NormanCancel reply

Some html is OK